Frankowicze c.d. – jakie ustawy weszły jakie nie i co jest jeszcze w planie

Wracamy do uregulowania sprawy frankowiczów. Jakie rozwiązania od pamiętnego „czarnego czwartku”, 15 stycznia br., kiedy Szwajcarski Bank Centralny (SBN) ogłosił uwolnienie kursu franka wobec euro, rząd, instytucje finansowe opracowały? Które z nich weszły w życie, które nie i jakie jeszcze są w przygotowaniu?

Dwa słowa wstępu

Po prawie 3 latach, kiedy w 2011 SBN postanowił sztywno powiązać kurs franka z euro, został on uwolniony. Wystarczyło kilka minut od ogłoszenia decyzji, żeby frank podrożał o  prawie 20%, windując w górę oprocentowanie kredytów w CHF tak, że wartość niektórych zaczęła przewyższać wartość hipoteki (wskaźnik LtV > 100 proc.). Zaskoczenie totalne, ale tak to jest jak się tego typu decyzje w bankowości centralnej podejmuje za zamkniętymi drzwiami. O tym jak się zaczął boom na kredyty we frankach, jak zmieniała się sytuacja kredytobiorców w CHF w Polsce i Europie, jakie rozwiązania przyjęto i na czym polegają dalsze rekomendacje – piszemy we wcześniejszym poście. 

Ale cofnijmy się jeszcze do tego usztywnienia franka do euro, żeby zrozumieć decyzję o uwolnieniu w trochę szerszej perspektywie…

2010 rok – zaczynają się problemy w strefie euro
Grecja – na skraju bankructwa, z rozważanym nie tak dawno wyjściem ze strefy euro i powrotem do zdewaluowanej drachmy
USA – dodruk dolarów dla zbankrutowanych banków (‘leczenie’ ran po kryzysie 2008)
Japonia – recesja
Chiny – załamanie rynku nieruchomości

Jednym słowem, turbulentne otoczenie, w którym światowy kapitał szuka stabilnej waluty. Na jaką padło? Oczywiście frank szwajcarski. Z napływem kapitału, szczególnie ze strefy euro, zwiększony popyt na franka zaczął go mocno wzmacniać względem innych walut. SBN, żeby nie „zagrozić eksportowi” zaczął dodruk franków i skupowanie za nie euro. To miała być recepta na zwiększenie popytu na pozostałe waluty i ustabilizowanie kursu franka na poziomie 1,2 wobec euro (wracamy do powiązania). Kurs co prawda się unormował, z nim utrzymanie kursów najważniejszym walut na zbliżonych poziomach, ale sytuacja gospodarcza na świecie nie bardzo (problemy eurolandu: bezrobocie, długi).

Jaki płynie z tego wniosek?

Gwałtowny skok na cenie franka, który wstrząsnął rynkami i kredytobiorcami 15 stycznia nie jest wynikiem jednostkowej decyzji SBN, ale reakcją na sztuczne obniżanie ceny względem reszty głównych walut przez te ostatnie kilka lat.

Jakie będą losy franka w dłuższej perspektywie w stosunku do złotówki – trudno prognozować. Wiele zależy od dalszej polityki SBN. Sztuczne zaniżanie kursu do euro na dłuższą metę jak widać się nie sprawdziło. Gospodarka w ciągu tych 3 lat usztywnienia kursu nie specjalnie się ‘odrodziła’ (odbierając przy tym szanse na stabilizację reszty głównych walut). Co jest wiadome, to fakt, że wyprzedaż obcych walut zgromadzonych przez SBN w ciągu tych lat przyczyniłaby się do dalszego umacniania CHF. Jakie decyzje będzie podejmował bank centralny, tego nie wiemy. To co można zinterpretować na podstawie ruchów z ostatniego czasu to tendencję do tego, że kursy walut przestają wskazywać stan gospodarki kraju, a są bardziej wypadkową decyzji politycznych podejmowanych na szczeblu banków centralnych. Nie zmienia to jednak oczekiwania tych, którzy zaciągnęli kredyt we frankach na rozwiązania ze strony państwa i instytucji finansowych.

Spór między kredytobiorcami walutowymi a bankami rozbija się głównie o dowodzenie, czy w rzeczywistości klienci w wyniku informacji otrzymanej od sprzedawcy mieli świadomość, jakie konsekwencje związane są z zaciągnięciem kredytu walutowego. Ustawodawstwo zobowiązuje banki do informowania o ryzyku kursowym, więc bronią dla banków w tym sporze są podpisane przez kredytobiorców oświadczenia o zapoznaniu z informacją dotyczącą ryzyka. Zastrzeżenie dotyczy jednak tego, że klienci często podpisywali oświadczenie, nie mając w rzeczywistości świadomości konsekwencji. Wtedy bank gwarantował w harmonogramie spłaty, że rata będzie wynosiła x, z możliwością wzrostu w wyniku ewentualnych zmian na rynku walutowym, ale nikt nie chciał przewidywać, że może wynieść x + kilkaset złotych, czyli urosnąć o kilkanaście % z dnia na dzień.

Nie można zapominać o tym, że w piku masowego udzielania kredytów frankowych, sprzedawcy posługiwali się często prognozami dla kredytu frankowego i złotowego i wykazywali klientowi, że na kredyt złotowy nie ma zdolności. A z drugiej strony otrzymywali optymistyczne projekcje finansowe na spłatę. Więc nawet jeśli klient podpisał oświadczenie o zrozumieniu, że kursu może się zmienić, mając wpływ na wysokość jego raty, to myślał sobie: bank mówił o ryzyku kursowym, ale na symulacji moich zobowiązań na następne 20, 30 lat spłata prezentuje się optymistycznie. I tu się pojawia pytanie w jakim stopniu informacja pochodząca od sprzedawcy rzeczywiście to ryzyko wyjaśniała/uświadamiała przy jednocześnie optymistycznej prognozie spłaty.

Nie wdając się w spekulacje o stopniu ewentualnego umocnienia się franka wobec złotego, na pewno warto przeanalizować finansowy ciężar obsługi kredytu po jego przewalutowaniu na złote, mając na uwadze obecne rekordowo niskie stopy procentowe. O ile trudno teraz przewidywać czy wzrost stóp procentowych mógłby wrócić w Polsce do poziomu 4 proc. to jednak prawdopodobne jest, że przy obecnym przyspieszeniu tempa wzrostu gospodarczego, ryzyko zwiększenia obciążenia kredytobiorców jest niebagatelne. Taki scenariusz powinien rozważyć każdy stojący przed decyzją o zaciągnięciu kredytu czy jego konwersji na złote. O tym czy warto przewalutowywać czy nie pisał ostatnio Kamil powołując się na swoją historię.

Jakie więc rozwiązania – na jakich warunkach i jak ograniczone pod względem skali dostępności rząd, instytucje finansowe, regulator wypracuje muszą być w pewnym stopniu kompromisem między ciągle świadomą decyzją kredytobiorcy, a udziałem w tej świadomości banku, który mógł interpretację ryzyka kursowego ukierunkować zbyt optymistycznie.

Zobaczmy co począwszy od czarnego czwartku przez te kilka miesięcy pracy nad rozwiązaniami udało się rządowi wprowadzić, jakie propozycje nie weszły i dlaczego, a na jakie jeszcze czekamy. Nie zapominając przy tym, że założenia części z nich zostały sformułowane pod ‘presją’ różnych motywacji/aspiracji politycznych, które nie zawsze dyktowały racjonalny kierunek. Ale to powinność KNF-u, żeby to sensownie regulować, my zostaniemy przy zimny podsumowaniu kto, co, na jakich zasadach i co z tego wyszło/wyjdzie… Jak ‘ostatnie słowo’, na jakie czekają kredytobiorcy w tym roku zostanie w sprawie walutowiczów wypowiedziane, wrócimy z interpretacją.

A tymczasem…

 

 

frankowicze_overview (1)

No Comments

Click on a tab to select how you'd like to leave your comment

Post A Comment

*