Frankowicze jakie sa rekomendacje

Frankowicze – co się wydarzyło, od czego się zaczęło i jakie są rekomendacje

Na rynku zawrzało!                                                

Okazuje się, że głos klientów obciążonych kredytami we frankach szwajcarskich usłyszał prezydent elekt. Poczynił już sporo obietnic, ale ta – czyli konwersja kredytów po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu różni się od innych znacząco – w proponowanym kształcie nie obciąży kasy państwa, a jedynie kasy bardzo niepopularnych banków. Obietnica jest zatem nośna społecznie, bo aż 953 tysiące osób spłaca te kredyty (dane BIK na 12/2104) i nic nie kosztuje!

Kredyty BIK to duży problem, prawie 140 miliardów złotych i ponad poł miliona kredytów. 23% klientów ma tylko ten kredyt co oznacza, że zdecydowali się na zadłużenie w słusznym celu – posiadania swojego własnego mieszkania. Oczywiście w pozostałej grupie większa część powodowała się tymi samymi pobudkami, a zaciągnięcie kolejnego kredytu mogło być konieczne, by wspomóc się, gdy rata kredytu hipotecznego mocno się zwiększyła.  Niestety raty poszybowały w górę wraz umacniającym się frankiem.

Jak bardzo wzrost kursu franka zabolał klienta?

Kredyt na 300 tysięcy złotych zaciągnięty w 4. kwartale 2007

Kredyt na 300 tysięcy złotych zaciągnięty w 4. kwartale 2007

Kredyt na 300 tysięcy złotych zaciągnięty w 4. kwartale 2008

Kredyt na 300 tysięcy złotych zaciągnięty w 4. kwartale 2008

Kredyt na 300 tysięcy złotych zaciągnięty w 4. kwartale 2009

Kredyt na 300 tysięcy złotych zaciągnięty w 4. kwartale 2009

Jak widać na przykładach wyżej klienci, którzy zaciągnęli kredyt w CHF sporo zaoszczędzili na niższej racie kredytowej przez dotychczasowy okres kredytowania, choć sytuacja ta diametralnie się zmieniła wraz ze wzrostem wartości franka.

Trudno jest sympatyzować z argumentem o rosnącej racie kredytowej w kredycie frankowym w sytuacji, gdy oszczędności w wartości wpłaconych rat są nadal na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Trzeba jednak zauważyć najbardziej dotkliwy problem – ogromny wzrost wartości niespłaconego kredytu w CHF, który jest dzisiaj po pierwsze większy niż wartość początkowa kredytu, a w większości przypadków wyższy od wartości nieruchomości.

Aby odnieść się do promowanych ostatnio rozwiązań w sprawie  kredytów frankowych, warto się przyjrzeć temu zagadnieniu z perspektywy wszystkich graczy rynkowych. Klientów dotkniętych tym poważnym problemem, banków, regulatora, ale także pozostałych osób, które nie uległy pokusie niższej raty kredytowej i finansowały swoje nieruchomości w złotówce lub jeszcze innej  grupy, która się w ogóle się nie zadłużała.

Klienci którzy zadłużyli się we frankach niewątpliwie widzieli w tym dożo korzyści. Po pierwsze pozwalał on znacząco zmniejszyć koszt obsługi długu. Rata kredytu o takiej samej wartości mogła być mniejsza nawet o 30%. Dla niektórych klientów tylko kredyt we frankach pozwalał sfinansować nieruchomość ponieważ ich zdolność kredytowa w złotówkach była niewystarczająca (są to osoby najbardziej na dziś poszkodowane i wymagające wsparcia). Mało kto z grup kredytobiorców wybierających franki miał wyobrażenie o nieprzewidywalności rynków finansowych, szybko przyzwyczajamy się przecież do dobrego i dewaluacja złotówki z lat osiemdziesiątych do nikogo nie przemówiła. Uczciwie trzeba powiedzieć że i specjaliści od rynków jakoś o tym zapomnieli i nie potrafili sobie wyobrazić siły kryzysu z roku 2008. Należy też wspomnieć o klientach którzy po prostu zaszaleli, kupili kilka mieszkań no bo przecież mieli zdolność kredytową we franku lub pobudowali pałace. W takich przypadkach trzeba się zastanowić jak daleko ma sięgać solidarność społeczna.

Banki oczywiście kierowały się chęcią zysku. Nie warto na to patrzeć jedynie negatywnie, są to przecież przedsiębiorstwa. Konkurując na rynku większość z nich nie miała wyboru i musiały wprowadzić do oferty tańszy kredyt we franku. Przecież klienci mając do dyspozycji porównywarki internetowe oraz rankingi kredytów przedstawiane przez pośredników poszukiwali najtańszego rozwiązania. Trzeba było konkurować o klienta. Banki zatem ochoczo oferowały kredyt nawet mało zamożnym klientom. Znalazły jeszcze dodatkowe możliwości zarobku na kredytach frankowych – wprowadziły obowiązek zakupu waluty u siebie i wywindowały spready. Regulator zabrał im to narzędzie już kilka lat temu.

Same sporo ryzykowały ponieważ nie posiadały depozytów w CHF i musiały posiłkować się transakcjami SWOP by się zabezpieczyć. Kryzys roku 2008 mocno je zaskoczył, zbliżając kilka instytucji do krawędzi bankructwa. Trudno je zatem podejrzewać o złe intencje choć sposób komunikowania ryzyka kursowego można raczej określić prześlizgiwaniem się nad tematem, a przecież od instytucji zaufania publicznego jak banki lubią się określać, oczekuje się wyczerpującej informacji.

Nadzór finansowy reprezentujący państwo był targany dwojakimi siłami. Z jednej strony wspaniale rozwijający się rynek finansowy, wzrost akcji kredytowej, duży odsetek uczestnictwa klientów indywidualnych w systemie bankowym – wszystko to napędzało wzrost gospodarczy. Nawet PKO BP w większości kontrolowane przez Skarb Państwa przepięknie się rozwijał oferując rzeszom klientów kredyty w CHF. Z drugiej strony nikt nie wspierał Regulatora, który sygnalizował obawy i zagrożenia związane ze wzrostem zadłużenia w obcej walucie. Ani banki, ani klienci nie byli takimi rozwiązaniami zainteresowani. Co więcej politycy, włączając w to dzisiejszych krytyków, nie wymogli na regulatorze adekwatnych zmian.

A Pozostali klienci, którzy wykazali się roztropnością i sfinansowali swoje M w lokalnej walucie lub w ogóle się nie zadłużyli? No cóż, na pewno już wygrali jeśli chodzi o spokój ducha. Czy mają oni obowiązek pomocy w rozwiązaniu problemu Frankowiczów? Większość możliwych rozwiązań dotknie ich w pośredni sposób jak w przypadku wszystkich innych problemów wymagających solidarności społecznej. Ważne jest jednak by nie nabić przy tym kieszeni osobom, które zaciągając kredyt we franku finansowały ekstrasy!

II. Trochę historii i przegląd innych krajów

Kredyty we frankach pojawiły się najwcześniej w Austrii w okręgach graniczących ze Szwajcarią gdzie duża część społeczeństwa uzyskiwała dochody w CHF pracując na co dzień w Szwajcarii. Ta innowacja rozlała się na większość krajów Europy Centralnej, poprzez mechanizm konkurencji rynkowej, niezbilansowany dostatecznym doświadczeniem wolno – rynkowej gospodarki. Szwajcarski Bank Centralny estymuje, że w Europie Centralnej / Wschodniej cały portfel kredytów we franku wynosi aż 220 miliardów CHF.

Zanim rozważymy i zaproponujemy jakiekolwiek rozwiązania warto spojrzeć w jaki sposób inne kraje adresowały podobny problem. Węgry, Chorwacja, Rumunia i Ukraina od pewnego już czasu próbują uporać się z problemem kredytów frankowych. Może nie warto na nowo wymyślać koła i uczyć się na doświadczeniach sąsiadów?

Węgry

Dziś często przedstawia się ten kraj za wzorzec dla Polski, ponieważ Węgry rozwiązały ten problem jeszcze przed styczniową decyzją Centralnego Banku w Szwajcarii (styczeń tego roku). Pozwoliło to uniknąć szoku jaki wstrząsnął posiadaczami kredytów we franku. Ale czy wszystko wygląda tak różowo?

Na Węgrzech przed kryzysem finansowym setki tysięcy rodzin zadłużyły się w innej walucie niż lokalna, w większości, jak w Polsce, we franku szwajcarskim. Przed rokiem 2011  węgierski forint stracił na wartości około 30 procent  (143 HUF per 1 CHF w sierpniu 2008 r. vs. 201 w kwietniu 2011 r.) i osobom zadłużonym w obcej walucie bardzo trudno był obsługiwać swoje zobowiązania. Sytuacja ta przypomina nasz polski scenariusz.

W 2011 roku rząd węgierski wprowadził regulacje zgodnie, z którą banki były zobowiązane zezwolić na  spłatę kredytu w całości po sztucznym bardzo niekorzystnym dla banków kursie wymiany.  Oczywiście, z tego rozwiązania skorzystało wiele osób, ale jedynie te które miały znaczne nadwyżki finansowe – najbogatsi. Trudno mówić tutaj o pomocy osobom, które rzeczywiście miły problemy z obsługą zadłużenia, ponieważ one w żaden sposób nie mogły spłacić kredytu w całości mając problem z obsługą bieżących rat. W rezultacie portfel kredytów denominowanych w obcej walucie spadł tylko o 19%, banki poniosły straty na kwotę około 1.2 miliarda dolarów, a forint znowu stracił na wartości pogrążając jeszcze bardziej pozostałych posiadaczy kredytów we franku (252 HUF per 1 CHF w sierpniu 2011 r.) Węgierska gospodarka brnęła w recesję wtedy gdy Polska rozwijała się (spadek PKB prawie o 2% w roku 2012 i brak wzrostu w roku 2013).

Plan podjęty przez rząd nic nie zmienił dla frankowiczów potrzebujących pomocy, wręcz przeciwnie ilość przeterminowanych kredytów sięgała 20% podczas gdy w Polsce kredyty te stanowią tylko 1.4% (w styczniu tego roku według danych BIK).  Kolejne kroki zostały podjęte pod koniec ubiegłego roku. Wszystkie kredyty zostały przewalutowane na forinta , uwaga! po cenie rynkowej. Banki były zobowiązane rekompensować kredytobiorcom otrzymane zyski ze spreadów walutowych oraz ze stosowanych w sposób nieuzasadniony podwyżek w oprocentowaniu kredytów. Aby wesprzeć banki w danej operacji, Bank Centralny (rzadko kto o tym wspomina) wspomógł sektor bankowy dziewięcioma miliardami EUR. Warto zatem uczyć się na błędach i krytycznie ocenić to co działo się u naszych bratanków.

Chorwacja

W Chorwacji około 60,000 kredytów było denominowanych we franku szwajcarskim. Rozwiązanie zastosowane przez Węgry nie mogło być skopiowane, ponieważ jak ocenił bank centralny konwersja kredytów na walutę lokalną po cenie z dnia zadłużenia doprowadzić mogła do upadku sektora bankowego i pogrążenia gospodarki ponieważ strata sektora sięgnęła by 3.2 miliarda EUR, co stanowi ok. 30% wszystkich rezerw walutowych tego kraju. W styczniu władze Chorwackie zamroziły kurs wymiany franka szwajcarskiego na poziomie z przed styczniowej decyzji Banku Centralnego Szwajcarii.  W kwietniu tego roku rząd zapowiedział, że banki muszą przewalutować kredyty denominowane we frankach do (uwaga!) EUR po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu. Nie ma informacji czy takie rozwiązanie zostało już wprowadzone w życie oraz czy wszyscy klienci będą nim objęci.

Rumunia

W Rumunii podobnie jak w Chorwacji 60,000 kredytów zostało zaciągniętych we franku szwajcarskim (populacja Rumunii jest 5 razy większa niż Chorwacji, co obrazuje poziom problemu u tego drugiego) . Rząd Rumunii próbuje znaleźć rozwiązanie, które usatysfakcjonuje wszystkie strony: problemu klientów, banki oraz Państwo uwzględniając interesy wszystkich podatników. Czytając wystąpienie prezesa Narodowego Banku Rumunii w lutym 2015 r. Mugura Isãrescu, można zobaczyć, że rozważane są następujące decyzje:

  • Przewalutowanie kredytu po obecnym kursie z jednoczesnym wsparciem kredytobiorców w postaci umorzenia część długu
  • Tymczasowe zmniejszenie oprocentowania kredytów, co w świetle ujemnych stóp LIBOR może doprowadzać do oprocentowania na poziomie zbliżonym do 0%
  • Wdrożenie rozwiązania pomocy kredytobiorców wspartego funduszami państwa, adresującego problem najbiedniejszych

Rząd rumuński podkreśla, że rozwiązanie powinno być holistyczne, nie skupiające się tylko na problemie jednej części społeczeństwa, ale zapewniające także bazę do rozwoju gospodarczego.

Ukraina

Na Ukrainie problem kredytów walutowych dotyczy raczej kredytów denominowanych w USD lub EUR. Nie mniej jednak problem tam jest  największy z pośród pozostałych rozważanych gospodarek, ponieważ lokalna waluta straciła na wartości prawie 500% od roku 2006 (5 UAH per 1 USD w 2006 r. vs prawie 25 UAH per 1 USD na dziś).

Od 8 Maja 2015 r. Bank Centralny wdrożył w życie tak zwane memorandum, które podpisało 11 banków. Zgodnie z tym dokumentem kredyty mogą być przewalutowane po kursie rynkowym. Dla mieszkań socjalnych (poniżej 60 m.) banki umorzą 50% różnicy pomiędzy kwotą pozostałą do spłaty po kursie rynkowym oraz tym, który obowiązywał w momencie podpisania umowy. W przypadku większych mieszkań banki umorzą tylko 25% danej różnicy.

III. Jakie są rekomendacje

Jak widać podejścia poszczególnych krajów są bardzo różne, a i skutki tych działań przynoszą odmienne efekty, wpływając na kredytobiorców, banki i GOSPODARKĘ! Zatem rozwagi!

Największym wyzwaniem, tak dla klientów, jak i sektora finansowego, jest duży wzrost w kwocie zadłużenia. Kwota pozostałych do spłaty kredytów przewyższa w większości przypadków wartość nieruchomości. Klienci mogą nie udźwignąć wyższych rat kredytowych. Może to spowodować poważne problemy dla sektora bankowego, który nie odzyska kwot widniejących w ich bilansie, ponieważ nawet w drastycznym przypadku windykacji, sprzedana nieruchomość nie pokryje kwoty zadłużenia. Zatem wygląda na to, że wszystkie strony powinny być zainteresowane w znalezieniu rozsądnego rozwiązania.

Ogłoszona przez Związek Banków Polskich (ZBP) propozycja próbuje tak zaadresować problemy kredytobiorców, którzy mogą mieć problem ze spłatą zadłużenia, jak i wszystkich frankowiczów, gdyby kurs CHF nadal wzrastał. Nie mniej jednak ta propozycja nie rozwiązuje najbardziej bolesnego problemu wspomnianego powyżej – wzrostu kwoty zadłużenia –  i na pewno nie będzie uznana za dobre rozwiązanie.

Naszym zdaniem, docelowe rozwiązanie powinno zapewnić:

  1. Frankowicze odetchnęliby z ulgą jeśli restrukturyzacja długu będzie wyglądać tak, aby mogli widzieć możliwość jego spłaty, pomoc ta będzie jednak wymagać od nich oddania benefitu, którym cieszyli się przez szereg lat – niższych kwot spłaty, tak by zrównać ich spłaty z kredytobiorcami, którzy wybrali kredyt w złotówkach
  2. Banki, które szeroką ręką udzielały kredytów w walutach obcych będą musiały wziąć na siebie część strat
  3. Państwo też poniesie odpowiedni koszt ponieważ nie zabezpieczyło sektora i klientów przed stratami choć dysponowało odpowiednimi narzędziami

Naszym zdaniem, warto działać zdecydowanie i szukać rozwiązania docelowego. Uważamy, że przewalutowanie kredytów, w walutach obcych, w złotówkowe z częściowym zwrotem różnicy kursowej dla klientów, powinno nastąpić jak najszybciej by uchronić wszystkich przed populistycznymi rozwiązaniami szkodliwymi dla gospodarki.

Takie przewalutowanie powinno spełnić następujące warunki:

  • być po dzisiejszym kursie rynkowym (ostatnie rozwiązanie węgierskie)
  • różnica pomiędzy wartością kredytu po przewalutowaniu, a kredytu w momencie jego udzielenia powinna być umorzona częściowo wypełniając następujące społeczne priorytety:
    • kwota umorzenia dotyczyłaby jedynie życiowo niezbędnych celów – zapewnienia rodzinie godnych warunków życia (na przykład mieszkania o powierzchni 60 metrów kwadratowych)
    • pozostała kwota kredytu – finansująca mieszkania, domy o większej powierzchni lub kolejnego mieszkania nie podlegałaby rekompensacie
    • na bankach spoczywał by obowiązek rozpatrzenia wniosku o umorzenie
    • regulator miałby prawo i obowiązek do przyspieszonej ścieżki kontroli decyzji banków
  • straty powstałe w związku z częściowym umorzeniem kredytów były by pokrywane przez banki którym Skarb Państwa udzieliłby pomocy w postaci uzgodnionej ze Związkiem Banków Polskich.

Propozycja ZBP stworzenia Funduszu Wsparcia Restrukturyzacji Kredytów Hipotecznych jest dobrą inicjatywą, odzwierciedlającą interesy wszystkich pożyczkodawców, gdyż chroniąc jedną grupę nie możemy pomijać innych, którzy przezornie unikali kredytowania w walucie obcej. Nie mniej jednak nie można uciekać od rozwiązania problemu kredytów w CHF w zbyt ogólne rozwiązania. Częściowe umorzenie wartości kredytu narosłego ze względu na zmianę kursu w wymiarze niezbędnym do funkcjonowania rodziny wydaje się zasadne.

Nasza analiza i propozycja to jedynie następny głos w dyskusji. Warto więc by ZBP, KNF oraz politycy usiedli przy jednym stole i rozwiązali skutecznie ten bolesny problem zapewniając dalszy rozwój gospodarczy oraz co bardzo ważne realne wsparcie dla poszkodowanych.

No Comments

Click on a tab to select how you'd like to leave your comment

Post A Comment

*