Kiedy warto pożyczać - krytyczna ocena potrzeb

Kiedy warto pożyczać, czyli czym różni się inwestor od konsumenta?

Z tego postu dowiesz się:

  1. Jak kampanie reklamowe robią z nas maszynki do brania kredytów
  2. Inaczej pożycza inwestor niż konsument – jak?
  3. Jesteś inwestorem i konsumentem – na którego siebie lepiej wziąć kredyt?
  4. Czy pożyczać na marzenia? – sprawdź siebie
  5. Krytyczna ocena potrzeb i optymalne finansowanie – nie zawsze musimy pożyczać.

Nie od wczoraj słyszymy, jak ważne jest realizowanie swoich marzeń i że w życiu przecież o to chodzi, żeby dążyć do ich spełnienia, czytaj: „pożyczaj pieniądze, żeby zrealizować swoje pragnienia”. Kreowanie takiego związku pomiędzy pożyczaniem a marzeniami jest na przykład myślą przewodnią jednej z kampanii marketingowych banku ING. Banki oraz firmy pożyczkowe wydają milionów złotych po to tylko, byśmy uwierzyli, że kupowanie na raty jest OK, i że należy to zrobić już teraz, ulegając impulsowi.

A gdzie stare dobre zasady, według których żyli nasi dziadkowie i rodzice, głoszące: najpierw oszczędzaj, potem realizuj swoje marzenia. Może nasi rodzice to nie najlepszy przykład. Większość z nich przeżyło swoje dorosłe lata w ustroju socjalistycznym, kiedy mieszkanie dostawało się z przydziału, a jako takiego kredytu nie było. Jego rolę pełniły kasy zapomogowo pożyczkowe w zakładach pracy.

Jak zatem poruszać się w tym świecie, gdzie wszystkie dobra są dostępne, wiele potrzeb jest kreowanych przez korporacje i jedyną barierą są pieniądze czy raczej – nasza zdolność kredytowa? Można oczywiście zadać sobie filozoficzne pytanie „Mieć czy być?”. Od wieków pozostaje ono kluczem, który jest i prawdopodobnie zawsze był niełatwy do zastosowania w życiu przeciętnego człowieka.

Ja przekładam to na słowa, zasłyszane kiedyś od pewnego polskiego biznesmena, który jeśli dobrze pamiętam, osiągał spore sukcesy na początku lat 2000. Lubił pytać, co różni inwestora od konsumenta. Odpowiedź na to pytanie zawiera się w stosunku tych odrębnych grup do pożyczania pieniędzy.

  • Inwestor pożycza, by inwestować i zarabiać,
  • Konsument pożycza, by sprawić sobie przyjemność lub zaspokoić jakąś potrzebę.

Każdy z nas dąży do pewnej niezależności finansowej, którą według mnie można uzyskać jedynie przez inwestycje. Na początku są to najczęściej inwestycje w naukę, by pozyskać wiedzę, a później „sprzedać” ją pracodawcy. Później inwestycje nabierają innego charakteru. Może to być poświęcenie naszego czasu na założenie firmy, a potem inwestycja pieniędzy w jej rozwój. Inwestycja w naukę czy własną działalność może wymagać wzięcia kredytu czy pożyczki – i to według teorii powyżej jest jak najbardziej uzasadnione, jeśli tylko lokujemy te środki w procentujący dla nas cel, czyli zadłużamy się z dodatnią wartością ekonomiczną.

Nie chce jednak, aby moje rozważania prowadziły do jakiejś polaryzacji: kredyt na inwestycje jest OK, a na konsumpcję jest ZŁY. Rozsądne korzystanie z narzędzi finansowych może nam pomóc w różnego rodzaju sytuacjach. Zaspokojenie potrzeby lub realizacja marzenia to bardzo ważne tematy, które są naszą codziennością i kredyt, wzięty na nie z rozwagą, w wielu przypadkach będzie dobrym pomysłem. Mamy przecież w życiu nieoczekiwane wydatki, takie jak wycieczka dziecka, dopłata za ogrzewanie czy nieoczekiwane koszty leczenia i może w danej chwili zabraknąć oszczędności, by uregulować rachunki. Role konsumenta i inwestora przeplatają się więc w naszym życiu.

Osobiście staram się myśleć o sobie jako inwestorze i krytycznie oceniać wszystkie impulsy, które podpowiadają mi, że warto pożyczać na cokolwiek. Czy na pewno potrzebuję nowego iPada, super telewizora czy luksusowego zestawu mebli ogrodowych? Nigdy nie będziemy w stanie sfinansować wszystkich naszych zachcianek, co nie oznacza, że wykluczam kredytowanie „marzeń”. Ostatnio dosyć sporo rozmawiałem o tym ze znajomymi. Wniosek, do którego doszliśmy jest taki, że jeśli mamy to wyraźne marzenie, coś, o czym myślimy od dawna, coś, co nie jest chwilową zachcianką, to może warto je zrealizować, nawet jeśli przyjdzie nam spłacać przez jakiś czas kredyt. Pewnym papierkiem lakmusowym tego, czy nasza fascynacja jest marzeniem, czy tylko chwilowym impulsem, może być opinia partnera, żony czy męża. Bliscy, znając nas dobrze, dokładnie wiedzą, o czym od dawna marzymy i świetnie oddzielają te istotne aspiracje od chwilowych zauroczeń.

Myślę że mamy ogromny wpływ na naszą sytuację finansową i suma naszych decyzji zdefiniuje w pewnym momencie jakość naszego życia. Zachęcam Was zatem do krytycznej oceny potrzeb, które „wymagają” wzięcia kredytu i poszukiwania optymalnego finansowania, jeśli zaistnieje potrzeba pożyczenia pieniędzy od banku.

No Comments

Click on a tab to select how you'd like to leave your comment

Post A Comment

*