Kredyt na spłatę kredytu - pułapka zadłużenia

Kredyt na spłatę kredytu – nie daj się złapać w pułapkę zadłużenia

Z tego postu dowiesz się, że:

  1. zamiast dostać kredyt, w 15 min. możemy stracić 2 tys. zł. – o mechanizmach firm pożyczkowych,
  2. każdy może wpaść w spiralę zadłużenia… i każdy może starać się jej uniknąć,
  3. coraz częściej się zadłużamy… coraz więcej pracy mają komornicy.

W tym poście chciałbym poruszyć ważny i mam wrażenie trochę marginalizowany temat nadmiernego zadłużenia się. Częściej słyszany pod hasłem tzw. „spirali zadłużenia”.

Dlaczego o tym piszę?

Pracując w branży finansowej i mając już w tym zakresie określoną wiedzę, łatwo jest popaść w przeświadczenie o oczywistości pewnych mechanizmów. Tak było też w moim przypadku. Zakładałem, że jest pewien zbiór tematów o finansach, które prawdopodobnie, w mniej więcej, wyrównanym stopniu są znane większości z nas. Pewna historia sprawiła, że nabrałem do tego założenia sporo dystansu.

A zaczęło się tak…

Mój znajomy, który prowadził z sukcesem własną działalność, pewnego dnia zwrócił się do mnie z prośbą, żebym poręczył za niego w jednej z firm pożyczkowych. To był warunek, który musiał spełnić, żeby dostać w tej firmie kredyt.

Moja pierwsza reakcja była raczej niedowierzaniem. Mój znajomy, w którego sytuacji finansowej chciałaby się znaleźć pewnie połowa społeczeństwa, zwraca się do firmy pożyczkowej? Nieeee, coś się tu nie zgadza… W taki mniej więcej sposób myślałem na początku.

Okazało się, że firma Tomka (tak ma na imię bohater tej historii) znalazła się na krawędzi bankructwa. Jeden z dostawców, który pobrał za towar dość sowitą przedpłatę, zapadł się pod ziemię razem z pieniędzmi. Tymczasem Tomek został z kredytami w bankach, których nie był już w stanie rozliczać na bieżąco. Banki z kolei bardzo niechętnie przymierzały się do wydania mu kolejnego kredytu. Próbując znaleźć jakieś rozwiązanie trafił w końcu do firmy pożyczkowej, która, jak wiele innych, oferowała: „kredyt bez BIK”, „bez sprawdzenia dochodu”, „w 15 minut”….

No i trafiła kosa na kamień. Ponieważ miałem już pewną wiedzę, jak niektóre z takich firm działają, zacząłem drążyć temat. Skąd pomysł o poręczycielu? Co to za firma? Jakich jeszcze dokumentów wymagają? Wyszło przy tym, że Tomek właściwie ma już podpisaną jakąś umowę kredytową z tą firmą. Zapłacił za to niemałą opłatę wstępną (ok. 2 tys. zł., jeśli dobrze pamiętam) i obiecano mu, że kredyt powinien dostać wkrótce. Wszystko było jasne, dopóki firma nie zaczęła stawiać dodatkowych warunków: najpierw podpisanie weksla in blanco, później zgoda kolejnego poręczyciela. W rezultacie, jak tylko jeden z warunków został spełniony, natychmiast pojawiał się kolejny.

Dokument, który firma nazywała „umową kredytową”, czytając jego treść, trudno mi było nawet porównać do takiej. W rzeczywistości nie była to żadna „umowa kredytowa”, a tak zwana umowa przedwstępna, która w żaden sposób nie obligowała firmy pożyczkowej do wydania kredytu, ale za to zastrzegała sobie prawo nakładania warunków na potencjalnego kredytobiorcę. Jeśli starający się o kredyt nie mógł danego warunku spełnić, firma mogła w dowolnym momencie odstąpić od dalszych procedur i zdecydować o niewydawaniu kredytu, zostawiając jednak w ręku opłatę pobraną podczas podpisania „umowy”.

Dokument był tak skonstruowany, że pożyczkodawca miał właściwie nieograniczone możliwości rozszerzania warunków, co po niedługim czasie okazało się niemożliwe do pokrycia. Było więc jasne, że Tomek w końcu nie dostanie tego kredytu, a koszt związany z poniesioną opłatą nie zostanie zwrócony. Z prawnego punktu widzenia trudno było cokolwiek zrobić, ponieważ firma zawarła wszystkie niezbędne klauzule, chroniące ją na wypadek pozwu sądowego. Szach mat! I to ten szkolny, czyli najkrótsze z możliwych zakończenie partii. No i zgadza się, bo trzeciego ruchu w przypadku Tomka już nie było.

Oczywiście trzeba tu zastrzec, że nie wszystkie firmy pożyczkowe uciekają się do nieetycznych praktyk, ale w Polsce niestety tendencja ta rośnie. Coraz częściej pojawiają firmy typu „Amber Gold”, zarabiające na ludziach nieświadomych ryzyka, którzy znaleźli się w potrzebie (patrz: Tomek).

Ta historia uprzytomnia jedno, że właściwie w każdym momencie naszego życia możemy z różnych względów zaleźć się po drugiej stronie „lustra”. Nie mając przy tym doświadczenia lub dostępu do porady, możemy nie tylko nie dostrzec zagrożeń wynikających z pochopnie podjętych decyzji, ale jeszcze głębiej w nie wejść.

W tarapatach finansowych może znajdować się w Polsce niemała część społeczeństwa, choć patrząc na deklaracje Biura Informacji Kredytowej, problem spirali zadłużenia wydaje się, że większości z nas nie dotyczy. Na ponad 22 miliony rachunków w bazie BIK, 20 milionów posiada pozytywną historię kredytową. Oznacza to, że w 90% przypadków kredytobiorcy nie mieli i nie mają obecnie problemów z obsługiwaniem swoich zobowiązań kredytowych.

Ale…pozostaje jeszcze te 10%. Nawet jeśli w ujęciu procentowym nie wygląda to specjalnie niepokojąco, w liczbach ten sam wynik znacznie bardziej uderza. Mówimy o ok. 2 milionach kredytobiorców, którzy nie wywiązują się ze swoich zobowiązań, między innymi dlatego, że miesięczne spłaty zadłużenia przekraczają poziom ich dochodów.

A zadłużamy się jednak coraz częściej, co widać po wzroście rynku wierzytelności i licytacji komorniczych.

  • wartość rynku wierzytelności w Polsce prawie się podwoiła w przeciągu ostatnich 5 lat i zgodnie z prognozami, nadal będzie rosnąć. Cały rynek wzrósł z 14 mld zł. w 2009 r. do ok. 22 mld zł w 2014 r.,
  • liczba licytacji komorniczych wzrosła z kolei trzykrotnie w ostatnich latach (trafiłem na dane, z których wynika, że w 2014 r. była na poziomie ok. 40 tys., podczas gdy w 2012 r. takich licytacji było tylko 14 tys.).

Co z tego wynika? Że problem nadmiernego zadłużenia i trudności z utrzymywaniem swoich zobowiązań dotyczy ciągle bardzo wielu osób. Nie możemy też wykluczyć, że nigdy nie spotka także nas. Dlatego ważne jest, żeby o tym, jak najwięcej mówić, dzielić się między sobą doświadczeniami, a przede wszystkim docierać do wiedzy, jak tego problemu uniknąć, a jeśli już znaleźliśmy się w środku tej spirali, to co zrobić, żeby nie dać się jej zassać.

No Comments

Click on a tab to select how you'd like to leave your comment

Post A Comment

*