Kryzys kredytowy – co nas czeka, jeśli banki nie zmienią ‚myślenia’?

Ponad miesiąc temu Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA)  opublikował wyniki testu warunków skrajnych  („stress-test”), czyli badania przeprowadzanego w celu weryfikacji, czy dany bank w przypadku zaistnienia niestandardowych warunków rynkowych (hipotetycznego kryzysu gospodarczego) byłby w stanie pokryć straty z nich wynikające z własnego kapitału, czy nie. Jednym słowem, czy pozostałby mimo tych obciążeń wypłacalny.

Test sprawdzał kształtowanie się pozycji kapitałowej banków do 2018 roku. Gdyby nastąpiła recesja, czyli zrealizował się scenariusz oparty na szokowych czynnikach makroekonomicznych, współczynnik wypłacalności wszystkich badanych banków spadłby z 13,2 proc. na początku 2016 r. do 9,4 proc. w 2018 r. PKO BP (jedyny polski bank biorący udział w teście) obniżyłby swoją wypłacalność o 2,0 pkt. proc., zatrzymując się na poziomie 11,45 proc. (w wariancie bazowym – 14,7 proc.), czyli dużo wyższym niż europejska średnia. To w prawdzie daje mu 13 miejsce wśród 51 największych instytucji finansowych w Europie objętych badaniem i potwierdza odporność na hipotetyczne perturbacje rynkowe, ale nie zmienia faktu, że gdyby scenariusz szokowy się spełnił, bank w ciągu trzech lat zanotowałby 590,2 mln euro straty netto.

Jest stabilnie, ale nieróżowo

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) podsumowała wyniki testu stwierdzeniem, że „polski system finansowy pozostaje jednym z najbardziej stabilnych w Europie, a sektor bankowy jest jego głównym filarem”.  Trzeba jednak pamiętać, że to wnioski bazujące na badaniu jednego polskiego banku i wymagające uwzględnienia jeszcze kilku ‘otwartych’ ryzyk wewnętrznych i zewnętrznych, w tym docelowego kosztu ustawy ws. walutowych kredytów mieszkaniowych, niskich stóp procentowych, czy wpływu Brexitu na spółki-matki banków, mających swoje jednostki w Polsce.

Wyniki pokazują, że nastąpiło co prawda wzmocnienie bazy kapitałowej, ale przy malejącej rentowności całego polskiego sektora. Jeśli banki nie wypracują zmiany modelu biznesowego, może je czekać kryzys kredytowy w horyzoncie 2-3 lat, kierujący nas na tę samą ścieżkę, na której dzisiaj znajdują się europejskie banki najtrudniej radzące sobie ze scenariuszem szokowym.

Tym bardziej, że w tle musimy uporać się jeszcze ze złymi długami przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, blokujących kapitał, który mógłby być wykorzystany do kreacji akcji kredytowej. Wskaźnik tych złych kredytów w niefinansowym sektorze prywatnym wynosił w Polsce na koniec 2015 r. 7,5 proc. portfela kredytowego (tak obliczył KNF), podczas gdy średni wskaźnik w UE na koniec III kwartału 2015 r., 5,9 proc. portfeli. Co to oznacza dla banków? Większe wymogi kapitałowe i wzrost kosztów finansowania, które trzeba przecież jakoś ‘zrekompensować’.

Banki pod presją

Dochodzi do tego koszt obowiązującej od lutego tego roku, nowości legislacyjnej, czyli podatek bankowy, która ma wynosić rocznie 0,44 proc. wartości aktywów banków. Również w tym roku – wypłata około 2 mld zł z Funduszu Ochrony Środków Gwarantowanych z tytułu bankructwa SK Banku, opłaty na BFG (z możliwą koniecznością dalszych zasileń w sytuacji upadku kolejnych SKOKów), wpłaty na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców i dodatkowe wymogi regulacyjne, w tym: wzmocnienie bufora zabezpieczającego oraz domiary kapitałowe na pokrycie ryzyka dla banków obsługujących duży portfel walutowych kredytów hipotecznych.

Trudno zakładać, że te nowe wyzwania rynkowe pozostaną bez wpływu na politykę cenową banków i oddziaływania na portfel klientów. Nie trzeba było długo czekać, żeby po wprowadzeniu podatku zaobserwować zwiększenie marży na kredytach hipotecznych, a w ostatnim czasie uruchomienie opłat nawet na takich usługach jak kody SMS do autoryzacji transakcji, przelewy internetowe, czy obsługa konta oszczędnościowego, które dotychczas z definicji były bezpłatne.

Niewykluczone też, że konsekwencją dążenia sektora do przeciwdziałania utracie zyskowności stanie się ograniczenie dostępności samego kredytu. Chcąc zbić koszt ryzyka banki będą zaostrzały rygor polityki kredytowej, a w przypadku kredytobiorców o wyższym ryzyku, oznacza to wzrost kosztu kapitału. Jeśli więc cena obsługi kredytu wzrośnie i wpłynie na obniżenie zdolności kredytowej klienta, może to prowadzić do wykluczenia kredytobiorców, których transakcyjność nie pokrywa ryzyka. Tak długo jak bank może to ryzyko zabezpieczyć wyższym oprocentowaniem, czy kosztami pozaodsetkowymi, tak długo jest to dla niego opłacalne. Jeśli natomiast zwiększenie ceny kredytu przestaje mieścić się w progach dopuszczonych legislacyjnie, udzielenie takiego zobowiązania staje się dla niego zwyczajnie nierentowne.

W drodze na sprzedaż – budowanie bilansu za wszelką cenę

Ciężar pikujących kosztów regulacyjnych w środowisku niskich stóp procentowych i zwiększanych wymogów kapitałowych otwiera furtkę do konsolidacji sektora bankowego. Jeśli małe i średnie banki nie wzmocnią swojej zyskowności poprzez większą skalę działania, jest kwestią czasu, aż zostaną przez większych pochłonięte. To z resztą naturalna konsekwencja tej dynamiki – nie każdy bank będzie w stanie temu sprostać.

Dlaczego banki chcą, żebyśmy konsolidowali?

Banki stawiają na agresywną reklamę wysokomarżowych kredytów konsumpcyjnych. Na „ofertową wokandę” wracają konsolidacje, czyli kredyty na duże kwoty, długi okres kredytowania i z zapowiedzią „niższego oprocentowania”. Potwierdzają to wyniki ankiety NBP skierowanej do przewodniczących komitetów kredytowych 25 banków (06-07/2016), zgodnie z którą w II kwartale 2016 r. banki zwiększyły maksymalną kwotę kredytu i wydłużyły maksymalny okres kredytowania (procent netto odpowiednio około 15% oraz 7%).

dane_1

 

Tymczasem czego uczy nas historia…. kredytowa Polaków?

Zadłużamy się na coraz większe kwoty i mamy większe kłopoty z obsługą zobowiązań.

 

dane_2

 

Im dłuższy okres kredytowania tym większe ryzyko niespłacalności i pętli zadłużenia, a dla sektora finansowego – mniejsze poczucie stabilności.

W pętli zadłużenia

Dokonując konsolidacji swoich zobowiązań kredytowych w jedno, z niższą ratą i dłuższym okresem kredytowania, zyskujesz być może poprawę płynności finansowej, dzięki obniżeniu miesięcznych kosztów obsługi zadłużenia, ale do tego dochodzą jeszcze wiesze koszty odsetkowe (bo od większego zadłużenia) i pozaodsetkowe:

  • prowizja wynikająca z uruchomienia nowego kredytu,
  • możliwe ubezpieczenie.

Wartość prowizji, którą klient musi zapłacić za to ‚skompresowanie’ długów w jeden, może sięgać nawet kilkudziesięciu % kwoty kredytu! Wszystko zależy od tego, jak rygorystyczną politykę kredytowa prowadzi bank i za jak wiarygodnego klienta Cię uzna. Święta zasada konsolidacji – korzystajcie z niej tylko wtedy, jeśli przy porównywalnym okresie kredytowania następuje spadek oprocentowania długu, a zaoszczędzona dzięki temu kwota jest wyższa od prowizji i ewentualnych dodatkowych kosztów takiej operacji. Największy sens konsolidacja ma wtedy, gdy spada miesięczna rata i nie wzrasta okres kredytowania.

Wartość prowizji, którą klient musi zapłacić za to ‚skompresowanie’ długów w jeden, może sięgać nawet kilkudziesięciu % kwoty kredytu! Wszystko zależy od tego, jak rygorystyczną politykę kredytowa prowadzi bank i za jak wiarygodnego klienta Cię uzna. Święta zasada konsolidacji – korzystaj z niej tylko wtedy, jeśli przy porównywalnym okresie kredytowania następuje spadek oprocentowania długu, a zaoszczędzona dzięki temu kwota jest wyższa od prowizji i ewentualnych dodatkowych kosztów takiej operacji. Największy sens konsolidacja ma wtedy, gdy spada miesięczna rata i nie wzrasta okres kredytowania.

Jak sprawdzić, czy się na niej nie przepłaci? Jeśli masz ofertę z banku, możesz ją sprawdzić używając tego kalkulatora.

Pamiętajcie, jeśli możecie wybrać rodzaj oprocentowania Waszego kredytu warto przy obecnych, rekordowo niskich stopach procentowych zdecydować się na stałe. Ich wzrost w przyszłości jest raczej pewny. Jeśli Wasz kredyt konsolidacyjny jest zobowiązaniem długoterminowym (włączony jest w to np. kredyt hipoteczny) o zmiennym oprocentowaniu, pamiętajcie o zabezpieczeniu się dodatkowym buforem dochodowym na wypadek istotnego wzrostu poziomu stóp procentowych.

Modele biznesowe banków muszą się zmienić

Nowe regulacje, silna konkurencja wewnątrz- i pozasektorowa (firmy technologiczne), otoczenie historycznie niskich stóp procentowych i spadająca rentowność – to wszystko z jeszcze większą siłą napędza stale śrubowane plany sprzedażowe. Jeśli model biznesowy banków nie zacznie podążać w kierunku skutecznego zarządzania cyklem życia klienta i budowania portfela w oparciu o badanie jego rzeczywistych potrzeb, zacznie on szukać rozwiązań poza bankiem. Asymetria w dostępie do informacji, która nie tak dawno jeszcze pracowała na zysk banku – wiedział o cenach i kliencie wszystko, teraz – dzięki dostępowi do technologii – skutecznie się zaciera na korzyść klienta. Poprzez takie rozwiązania jak m.in. Finarena.pl – społeczność budowana przez kredytobiorców dla kredytobiorców, która jest pierwszą aplikacją na polskim rynku pokazującą średni koszt transakcyjny i ofertowy kredytów – wzmacnia się jednocześnie jego pozycja negocjacyjna. Klient wie, ile płacą inni klienci, nie musi przepłacać, ma zaufanie do społecznych opinii/rekomendacji, jest mobilny, wrażliwy na ceny i przede wszystkim bardziej świadomy!

Technologia daje mu możliwość bieżącego opiniowania doświadczeń z obsługi produktów i serwisu banków. To dziś znacznie potężniejsza zasięgowo oddziaływanie na świadomość społeczną niż to miało miejsce jeszcze kilka lat temu. Dzisiaj wpis na profilu marki w mediach społecznościowych, czy na forach ma większy potencjał wiralowy, niż kiedykolwiek wcześniej (powstają większe społeczności followersów). Banki nie tylko muszą to na bieżąco monitorować, ale też reagować z podwójną czujnością – jest bardziej prawdopodobne, że klient, jeśli się czymś podzieli, to częściej będzie to doświadczenie negatywnej interakcji z bankiem niż pozytywnej. Wszyscy dobrze wiemy, a wiedzą jeszcze lepiej zastępy bankowych PR-owców, że co do sieci się dostało, w sieci na trwałe zostaje.

No Comments

Click on a tab to select how you'd like to leave your comment

Post A Comment

*