Podatek bankowy – naprawdę taki Armagedon?

Skąd się wziął pomysł na podatek bankowy?

Z puszki Pandory, która otworzyła się w 2008 roku pod postacią światowego kryzysu finansowego. Od tego czasu na bankach ciąży wzmocniony rygor przepisów regulujących ich działanie i stabilność. Do tego celu m.in. miał posłużyć właśnie podatek bankowy – spełnić funkcję regulacyjną nad instytucjami finansowymi w 3 zakresach:

  • odzyskać fundusze, które zostały uruchomione na rzecz ratowania banków przed bankructwem w czasie kryzysu,
  • stworzyć rezerwę finansową gotową do uwolnienia w sytuacji kryzysu w przyszłości,
  • ograniczać ryzyko podejmowane przez banki, wzmacniając w ten sposób działania stabilizujące rynek finansowy.

Pięknym za nadobne

Politycy stwierdzili, że skoro banki rozpętały ten kryzys i z kieszeni podatników były ratowane przed upadkiem, to teraz powinny wziąć na siebie odpowiedzialność zwrotu tych pieniędzy. Najpierw padła propozycja amerykańskiego podatku bankowego, a niedługo później liderzy G20 podjęli dyskusję, czy może nie wdrożyć go globalnie, ale od pomysłu odeszli. Tymczasem kolejne państwa zaczęły wprowadzać  go samodzielnie, przyjmując różne poziomy sumy bilansowej (zależnie od kraju), powyżej których banki, funkcjonujące na ich ‘podwórku’, muszą je płacić.

Podatek bankowy sam w sobie nie jest więc niczym nowym. W Niemczech, Belgii czy Szwecji środki z niego pozyskiwane zasilają fundusz ratunkowy, który ma służyć zabezpieczeniu banków w sytuacji kryzysu. We Francji, Wielkiej Brytanii, czy na Węgrzech wpływy z niego odprowadzane są natomiast do budżetu państwa, wspierając w ten sposób pokrycie różnych kosztów związanych z jego funkcjonowaniem.

Ile zapłaci sektor?

Zgodnie z ustawą od lutego 2016 r., objęte nim będą banki (krajowe, oddziały banków zagranicznych, oddziały instytucji kredytowych), zakłady ubezpieczeń i reasekuracji, spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe oraz firmy pożyczkowe, w wysokości 0,44 proc. wartości ich aktywów rocznie. Dla poszczególnych instytucji ustalono różne wartości aktywów wolnych od podatku: banki i SKOK-i – 4 mld zł,  ubezpieczyciele – 2 mld zł, a firmy pożyczkowe – 200 mln zł. Z podatku bankowego zwolniony został Bank Gospodarstwa Krajowego i ewentualnie inne banki państwowe, które mogą powstać w przyszłości.

Skąd decyzja o wprowadzeniu w Polsce?

Zdaniem autorów ustawy, banki działające w Polsce są instytucjami uprzywilejowanymi, które co roku osiągają kilkanaście mld złotych zysku. Podatek ma stworzyć możliwość podzielenia się tym zyskiem ze społeczeństwem.

Co na to sektor bankowy?

Nie trudno się domyślić, banki odbierają to jak prawy sierpowy. Do przewidzenia jest więc, że będą poszukiwać sposobu uchronienia się przed utratą rentowności i w tym celu albo pozbywać się mniej opłacalnych aktywów albo zwiększać wysokość opłat i prowizji, próbując zamortyzować obciążenia wynikające z podatku. Nie wyklucza się głosów, że koszty pozostałych usług bankowych także podrożeją, doprowadzając do mniejszej konkurencji w sektorze, zwłaszcza ze strony mniejszych instytucji, a rezonując  pośrednio na rozwój gospodarczy.

  1. Jakie to może oznaczać zmiany w polityce cenowej banków?
    1. Droższe kredyty 
      Aby zbuforować koszty podatku banki będą zwiększać marże kredytowe ze skutkiem wyższych rat. Pierwsze ruchy w tym kierunku, jeszcze przed uchwaleniem ustawy, zostały już przez część instytucji podjęte lub zapowiedziane: mBank (o 0,4 pkt. proc.), Pekao (o 0,35 pkt proc.) czy Deutsche Bank (o 0,65 pkt proc.). Największy wzrost marż przewidywany jest dla kredytów hipotecznych, które charakteryzują się mniejszą stopą zysku, ale ponieważ ich ceny wzrosną, zdolność ich obsługi może okazać się dla wielu klientów niedostępna. Z uwagi na fakt, że w tak krótkim okresie banki nie będą w stanie przemodelować swojej strategii i modelu biznesowego, ich plany będą skoncentrowane na sprzedaży produktów wysoko marżowych, czyli pożyczek / kredytów gotówkowych.W dłuższym horyzoncie spadek rentowności niektórych portfeli aktywów zmusi banki do ich selekcji i konieczności odejścia od modelu banku uniwersalnego. W segmencie kredytów konsumpcyjnych banki co prawda mają większą elastyczność marżową, ale eksploatują już ją od jakiegoś czasu, więc mogą za chwilę zderzyć się z wyczerpaniem popytu.
    2. Utrudniony dostęp do kredytów
      Im więcej kredytów banki sprzedadzą, tym większy podatek będą musiały zapłacić. Co może mieć wpływ na poziom akcji kredytowej i sprzyjać rygorystycznej uznaniowości w udzielaniu kredytów. Te najmniej rentowne, czyli niskomarżowe kredyty hipoteczne i kredyty dla firm można się spodziewać, że będą udzielane bardziej selektywnie.
    1. Niższe oprocentowanie depozytów 
      Część banków może rekompensować sobie koszt podatku nie tylko zwiększoną marżą na aktywach, ale też obniżając koszt pozyskania pasywów, czyli stosując niższe oprocentowanie depozytów, a więc obniżając zyski z pieniędzy przechowywanych w bankach.
    1. Wyższe opłaty za usługi 
      Niewykluczona jest też skłonność do zwiększenia kosztu usług w tych segmentach działalności banku, w których opłaty nie są regulowane: prowadzenie konta, karty debetowe i kredytowe, przelewy internetowe, czy wpłaty z bankomatów. Tak to działa – spadki rentowności notowane na produktach odsetkowych muszą być jakoś nadrabiane i z reguły dzieje się to przy użyciu zwiększonych opłat i prowizji. Potwierdza to tendencja z 2015 r. – opłaty za prowadzenie rachunku po I półroczu wzrosły o niemal 25 proc., a cięcie stawek interchange sprowadziło  skokowy wzrost kosztu użytkowania karty debetowej o prawie 40 proc. Pomysłów więc na zrekompensowanie sobie start z tytułu podatku na pewno bankom nie zabraknie.
    1. Migracja kredytów dla firm do spółek matek 
      Choć kredyty udzielane firmom przekładają się bezpośrednio na wzrost gospodarczy, na polskim rynku udziela się ich stosunkowo mało, jeśli zestawić to z zasileniami w strefie euro. Duże firmy i liderzy branżowi kredytowani byli do tej pory na preferencyjnych marżach. Niska stopa zysku z tych kredytów może uruchomić decyzje o przekierowaniu kredytowania tego segmentu do zagranicznych banków – matek, prowadząc do zwiększania zadłużenia polskich firm za granicą.Utrudnione może okazać się także finansowanie mniejszych podmiotów, które przez wzgląd na uwarunkowania cenowe tych kredytów reagują niskim popytem. Przy ograniczonych możliwościach na finansowanie zagraniczne, jedyną sensowną alternatywą dla małych firm jest utrzymanie podaży gwarancji de minimis, ale jeśli banki zdecydują się przekierować część obciążenia podatkowego na koszt tego produktu, jego konsumpcja wśród firm może drastycznie spać. Co oznacza, że sektor małych przedsiębiorstw zostanie właściwie z ręką w nocniku.
    2. Zmniejszenie konkurencyjności sektora – mniejszy wybór dla klientów
      Dla części banków koszt podatku może okazać się zbyt dużym obciążeniem, żeby móc funkcjonować samodzielnie. Te mniejsze będą dążyły do konsolidacji, więc otworzy się worek z fuzjami i przejęciami, które zależnie od powtarzalności procesu, mogą wpłynąć na konkurencyjność rynku i szerokość oferty dla klientów. Warunki będą dyktować najsilniejsi gracze.

To znaczy, że co, banków nie należy opodatkować? Przecież to biznes, który zarabia na pieniądzach swoich klientów. Sprzedaje nie swoje pieniądze, więc powinien być opodatkowany i to z czynnym nadzorem jego rentowności, żeby zapobiegać możliwym skłonnościom do lichwy.

Czy instytucje finansowe przestaną udzielać kredytów? Nie, ponieważ to podstawa ich działalności i główne źródło dochodu, muszą więc je sprzedawać, żeby zarabiać. Rzecz jasna, będą udzielać najpierw tych kredytów, które są dla nich najbardziej rentowne, a tymi są wysokomarżowe kredyty konsumenckie, w których najłatwiej zaszyć różnego rodzaju opłaty i prowizje.

Czy mimo obniżonej rentowności banki przestają być rentowne, jeśli w ubiegłym roku zarobiły 16 mld zysków? Zarobią mniej, część z nich pewnie się skonsoliduje, ale nie jest to jeszcze nie Armagedon. Poza tym oprocentowanie kredytów hipotecznych jest u nas wyższe niż w innych krajach, więc banki mają na czym zarabiać.

Czy cały koszt podatku będą musieli ‘zamortyzować’ klienci? Wojna cenowa trwa, więc banki w nieskończoność nie będą mogły windować opłat, bo zderzą się w końcu ze ścianą popytu. Jest też pomysł, aby bank PKO BP, kontrolowany przez Skarb Państwa, w sytuacji kiedy banki komercyjne zaczną zwiększać opłaty, wystąpił jako kontrpropozycja.

Żeby jednak mówić o pełnowymiarowym bilansie kosztów i korzyści, wynikających z wprowadzenia podatku, należy najpierw odnieść je do celu, na jaki zostaną przeznaczone pieniądze z niego pochodzące. Jeżeli zasilą fundusz stabilizacyjny, wzmacniający bezpieczeństwo sektora bankowego lub na rzecz finansowania wydatków na działalność badawczo-rozwojową, to być może benefity jego wprowadzenia istotnie przewyższą koszty.

No Comments

Click on a tab to select how you'd like to leave your comment

Post A Comment

*