Ile kredytu do spłaty

To nie Prima Aprilis: po 10 latach nie spłaciłem nawet 10% kredytu

Z tego postu dowiesz się, że:

  • podejmując nieprzemyślaną decyzję o zaciągnięciu kredytu, wiele rzeczy może nas zaskoczyć
  • wiele mówimy o finansach, wciąż za mało o nich wiedząc
  • podobno bogaci żyją dłużej…

W tym poście chciałbym podzielić się z Wami, jak na własnym przykładzie brak wiedzy finansowej 10 lat temu, istotnie ograniczył moje możliwości na kolejne 15 lat, licząc od dnia, kiedy wystukuje to zdanie na klawiaturze. Konsekwencje decyzji, którą podjąłem te ponad 10 lat temu odczuwam do dziś, tak na poziomie finansowym, jak i komfortu życia (poczucie „niezależności”).

Ok, jesteśmy te 10 lat wcześniej (gdyby tylko te słowa miały moc teleportacji w czasie…), kiedy właśnie zdecydowałem, że wezmę kredyt hipoteczny. Całe swoje ‘drzewo’ decyzyjne oparłem na zaledwie 2 rzeczach:

  • znaleźć jak najlepsze mieszkanie,
  • dostać kredyt w banku, ponieważ nie było mnie na nie stać.

Więc jak już znalazłem wymarzone mieszkanie, to oczywiście, największym moim zmartwieniem było ‘wyliczanie’ szans otrzymania kredytu. Mieszkanie było duże i piękne, więc kosztowało też niemało. Poszedłem właściwie do pierwszego banku, który zachęcał przyjazną reklamą i po kilku dniach miałem w portfelu kredyt. Źródło finansowania, na jakim mi zależało dostałem, mieszkanie było moje – czego chcieć więcej? Wtedy jeszcze z tych argumentów byłem dumny i wydawało mi się, że cała ta historia zakończyła się „happy endem”.

Niestety…

  1. Po kilku latach spłaty kredytu zobaczyłem, że nie spada mi w ogóle jego cześć kapitałowa, czyli  kwota, która pozostała do spłaty Oddałem sporą, jak mi się wydawało, sumę pieniędzy, a kwota do spłaty  kredytu pozostawała prawie na takim samym poziomie. Poszedłem więc sprawdzić do banku, o co chodzi. Okazało się, że kredyt, który wziąłem nie był standardową hipoteką. To znaczy, że w pierwszych latach spłacałem tylko odsetki, które są naliczone na cały okres kredytowania (czyli 25 lat w moim przypadku), dlatego comiesięczne raty tylko w niewielkim stopniu miały udział w spłacie części kapitałowej kredytu, większość konsumowały odsetki.
  2. Do tego po kilku latach, ponieważ kredyt był w innej walucie, okazało się, że ta lokalna waluta, w której zarabiałem, straciła 40% wobec tej, w której wziąłem kredyt. W rezultacie obciążenie mojego budżetu domowego poważnie się zwiększyło.
  3. Kiedy raz zalegałem ze spłatą raty, ze względu na chwilowe trudności, zaskoczyła mnie kara, jaką musiałem ponieść. Oczywiście po sprawdzeniu okazało się, że poziom kary był odpowiedni do tego, co zostało określone w umowie kredytowej, nie miałem więc prawa się kłócić.

Jak wygląda sytuacja Siergieja po 10 latach?

  • Spłaciłem dopiero 10% części kapitałowej kredytu.
  • Mój budżet domowy jest dużo bardziej obciążony niż zakładałem, biorąc kredyt.
  • Poniosłem inne nieprzewidziane straty.
  • Gdybym nie kupił tego mieszkania na kredyt, a oszczędzałbym regularnie pieniądze, które płaciłem bankowi co miesiąc przez te lata, to dziś mógłbym pozwolić sobie na jeszcze lepsze mieszkanie (za nawet większe pieniądze), a co najważniejsze – nie miałbym dziś żadnego zobowiązania do spłacenia.

Jak to się stało, że znalazłem się w takiej sytuacji?

Jeśli wrócimy do mojego ‘drzewa’ decyzyjnego w momencie, kiedy byłem już przekonany o potrzebie wzięcia kredytu, to widać jasno, że cała moja uwaga była skupiona tylko na obiekcie pożądania. Po latach pracy w sektorze finansowym wiem, gdzie popełniłem błąd. Dziś rozumiem, że przed zwolnieniem tej blokady, powinienem był zadać sobie inne pytania:

  • Czy moje martwienie się, że nie dostanę kredytu rzeczywiście pomoże mi w trzeźwej decyzji?
  • Jaki będzie koszt kredytu, jeśli zdecyduję się na warunki proponowane przez bank?
  • Czy koszt kredytu pozostanie bez zmian przez cały okres trwania zobowiązania?
  • Jakie są inne ryzyka / koszty związane z tym kredytem?
  • Czy warto w ogóle brać kredyt w tej chwili, czy zamiast tego, lepiej przez kilka lat oszczędzać i osiągnąć ten sam cel, ale mniejszym kosztem?

Nie jest oczywiście żadnym odkryciem Ameryki, że każdy dąży do dobrobytu i spełnienia swoich marzeń, sam nie jestem w tym oryginalny. Ale dotarłem jakiś czas temu do znacznie ciekawszego wniosku. Badanie przeprowadzone przez Instytut Brookings wykazało na podstawie pewnych statystyk powtarzalną korelację pomiędzy bogactwem/dobrobytem człowieka a długością jego życia. Ta statystyka jest z jednej strony czymś intuicyjnie zrozumiałym, ale z drugiej, jeśli zastanowić się nad jej konsekwencjami, stawia nas przed dość ponurym wnioskiem – bogaci żyją o nawet 10 lat więcej niż mniej „szczęśliwi” ludzie.

Czy moja decyzja sprzed lat oznacza, ze będę żyć o 10 lat mniej? Brrrrrrrr……

Kredyty, inwestycje, BIK, oszczędzanie, ocena zdolności kredytowej i wiele innych terminów finansowych przewija się dziś tak często we wszystkich mediach i krzyczących z nich reklamach, że trudno nie ulec wrażeniu, że cały świat kręci się wokół pieniędzy, finansów, zarabiania i najlepiej, jeśli wszyscy byli w tej dziedzinie niezłymi specjalistami.

Pytanie czy zbliżamy się ku „lepszemu”, większemu bogactwu i dobrobytowi? Czy wszyscy znajdziemy się wśród tych, którzy będą żyć dłużej?

Raport z badań przeprowadzonych przez Millward Brown (2014 r.) pokazuje, że stan wiedzy ekonomicznej Polaków jest daleki od tego, żeby odpowiedź na te pytania mogła brzmieć jednoznacznie: „tak”. Okazuje się na przykład, że:

  • 2/3 osób nie wie, jaki wskaźnik najlepiej pokazuje koszt kredytu,
  • prawie połowa nie wie, ze kredyty brane w obcych walutach są obarczone większym ryzykiem niż kredyty złotówkowe (mimo głośnego w mediach od lat ‘kazusu’ kredytów we frankach),
  • 57% nie wie, że limit na koncie może być różnie oprocentowany w zależności od tego, jak się z niego korzysta.

Wiemy natomiast dobrze, że nie wiemy wystarczająco dużo. Swoja wiedzę w zakresie finansów:

  • 39% ocenia jaką słabą,
  • 43% ocenia jaką średnią.

Nie sądzę, żeby to brak chęci do edukacji stanowił uzasadnienie dla tych statystyk. Pewien natomiast – z autopsji – jestem jednego, mając podstawową, czy nawet większą niż podstawowa, wiedzę finansową, można ponieść poważne konsekwencje swoich błędnie ‘obliczonych’ czy nie do końca przemyślanych decyzji. Dlatego warto jest poznawać różne doświadczenia różnych ludzi i z tego masowego zbioru wiedzy wyciągać dla siebie słuszne wnioski. Mój przypadek już znacie, ale obiecuję, że ta lista case study na mnie się nie skończy 😉

PAMIĘTAJ!

  • Nieprzemyślane decyzje finansowe mogą wpłynąć na komfort naszego życia na długie lata.
  • Droga do kredytu powinna rozpocząć się od zadania sobie kilku podstawowych pytań.
  • Sami oceniamy własną wiedzę o finansach jako słabą…
  • …dlatego powinniśmy zawsze zaczynać proces podejmowania decyzji od uzupełniania tej wiedzy.

No Comments

Click on a tab to select how you'd like to leave your comment

Post A Comment

*