Chcesz wziąć kredyt przez pośrednika? Sprawdź na co uważać.

Z tego postu dowiesz się:

  1. Jak łatwo można paść ofiarą oszustwa lub nieetycznych praktyk stosowanych przez pośredników finansowych (jak zwał tak zwał)
  2. Co zrobić, aby nie dać się złapać na takie procedery i na co zwracać uwagę.


Kiedy się szuka kredytu, w relacji miedzy bankiem a klientem może pojawić się trzecia strona medalu, doradca finansowy.

Powiedzmy, że szukasz wsparcia kogoś takiego, trafiasz na stronę jednej z sieciówek doradztwa i czego się dowiadujesz?  „Jesteśmy firmą pomagającą klientom (…) znaleźć optymalne rozwiązania finansowe (…) i podejmować świadome i racjonalne decyzje. Osobom szukającym kredytu pomagamy wybrać najkorzystniejszy kredyt spośród ofert najlepszych banków, (…) itd.” Lepiej trafić nie można, a jak słyszysz jeszcze, że doradca jest niezależny i podstawą strategii biznesowej jego firmy jest Twoje zadowolenie, to prawie jakbyś znalazł nowego przyjaciela. Tylko zaraz, ktoś taki deklaruje, że pracuje, żeby Ci pomóc i nie bierze za to pieniędzy? To na czym zarabia? Na Tobie.

Po pierwsze, uściślimy sprawę definicyjnie – doradcą finansowym nie można nazwać kogoś, kto pośredniczy w sprzedaniu Ci kredytu lub zainwestowaniu Twoich pieniędzy i nie pobiera za to od Ciebie wynagrodzenia. Dlaczego? Bo jeśli Ty tej osobie nie płacisz za działanie na Twoją rzecz, to znaczy, że płaci ktoś po drugiej stronie tej transakcji za działanie na jego rzecz. Klient, który nie ponosi kosztu za taką usługę, nie może mieć pewności, czy pośrednik nie skłania go do zakupu produktu, na którym ma większą prowizję, a nie tego, który rzeczywiście spełnia jego oczekiwania. W sytuacji, kiedy ten koszt byłby po stronie poszukującego kredytu, doradca nie miałby podstaw rekomendować rozwiązanie, które byłoby sprzeczne z interesem klienta – niezależnie od tego, jaki produkt wybierze i z jakiego banku, jest wynagradzany taką samą prowizją.

Po drugie, a wynikające po części z tego pierwszego – nie ma niezależnych pośredników finansowych. Zanim zdecydujecie o kontakcie z jakimkolwiek pośrednikiem najpierw dokładnie sprawdźcie czyją własnością jest sieć, dla której pracuje (znamy historie z „doradcami” z Open Finance, którzy po zajadłej walce o najlepszy kredyt dla klienta, wracali z ofertą jednego banku, bo tylko on łaskawie zgodził się udzielić kredytu, dziwnie często okazywał się nim najdroższy Getin, na którego łonie powstał Open Finance). Skoro firma doradcza należy do banku x, to trudno wykluczyć jej intencje działania na rzecz wyników sprzedażowych banku x. Morał z tego taki, że pośrednik zawsze będzie działał pod presją zależności – jak nie powiązań kapitałowych z bankiem, to mechanizmu prowizyjnego. Szczególnie toksyczny wymiar tego ujawnił się w okresie boomu kredytowego, kiedy pośrednicy zgarniali grube premie za zwiększanie zadłużenia swoich klientów. Nie wszystkich można wrzucać do tego samego worka, nie każdy przecież działa na szkodę klienta, ale ponieważ polityka wynagradzania pośredników jest zależna od wysokości prowizji poszczególnych banków, trudno oczekiwać, że takie „doradztwo” będzie wolne od pokus. Zasada jest zawsze ta sama – sprzedajesz klienta do instytucji i inkasujesz prowizje od obrotu kredytowego, ile na tym ostatecznie zarobisz, zależy od tego, do kogo klienta „sprzedasz”.

W jednym z postów pisaliśmy o tym, jak firmy na rynku finansowym wciągają klientów w spiralę zadłużenia. Praktyki stosowne na rynku pośrednictwa jeszcze ostrzej eskalują ten proceder, klienci są zadłużani na miliardy złotych i długie lata spłaty.

Jak to wygląda zaciąganie kredytu przez pośrednika z bliska?

  • Klient przychodzi do pośrednika, żeby znalazł dla niego najlepszą ofertę kredytową na rynku. Załóżmy, że ubiega się o kwotę 15 tys. zł. Jeśli pośrednik jest małą firmą, to zwykłe działa pod parasolem sieciówki, która zrzesza wiele mu podobnych. Sieciówka ma podpisaną umowę z pewnymi bankami i za każdy sprzedany kredyt otrzymuje prowizję, po czym rozlicza się z małym pośrednikiem.
  • Zanim pośrednik ruszy w rynek zachęca klienta do podpisania z nim umowy. I tu się zaczyna „hokus pokus”. Treść umowy zawiera zapisy, które uprawniają pośrednika do obciążenia klienta kosztami pośrednictwa w sytuacji, kiedy bank wyda pozytywną decyzję kredytową. Cały pic polega na tym, żeby nie wzbudzić podejrzeń klienta co do zawartości umowy i przedstawić mu ją jaką standardowy dokument ramowy, który pozwala na świadczenie serwisu, nie wspominając słowem o ryzyku i skali obciążeń, do których uregulowania zobowiązuje klienta umowa.
  • Pośrednik następnie składa wniosek klienta w kilku bankach i po uzyskaniu pozytywnej decyzji oświadcza mu, że aplikacja została przyjęta i ma zagwarantowane kredytowanie na 15 tys. zł. Tłumaczy mu jednocześnie, że proces rozliczania kredytów udzielanych za pośrednictwem polega na tym, że bank, wypłaca klientowi nie 15 tys. zł, ale w tym przypadku 25 tys. zł, z czego 10 tys. zł klient przekazuje na wskazane konto jako – uwaga – „prowizja” banku. (Użyte w tym przykładzie liczby są przypadkowe, wartości prowizji mogą być różne). Jak twierdzi pośrednik, to zwyczajowa procedura, klient tylko zwraca doliczona nadwyżkę na inny rachunek, a 15 tys. zł pozostaje do jego dyspozycji. Jest więc przeświadczony, że zaciągnął kredyt na kwotę 15 tys. zł, czyli dokładnie taką o jaką się ubiegał. W rzeczywistości zadłużył się na 25 tys. zł.

Jak z 15 tys. zł kredytu pośrednik zadłuży Cię na 25 tys.zł?

Pośrednik wysłał wniosek o kredyt na kwotę wyższą, niż tego oczekiwał klient, czyli powiększoną o swoją prowizję.  W rezultacie więc nieświadomie zwielokrotnił swoje zadłużenie i wypłacił za to pośrednikowi 10 tys. zł. Jakie ma szanse na zdjęcie z siebie zobowiązania względem pośrednika? Jeśli umowa została podpisana, niewielkie. Dokument zabezpiecza pośrednika przed wszelkimi roszczeniami ze strony klienta, zwalnia go całkowicie z odpowiedzialności za sposób rozliczenia transakcji i sankcjonuje ewentualne odstąpienie klienta od umowy. Prawnie pośrednik jest nie do ruszenia. Szansą na dochodzenie sprawiedliwości jest złożenie sprawy w UOKiKu i próba udowodnienia, że pośrednik działał na szkodę klienta, intencjonalnie wprowadzając go w błąd co do treści umowy. Nie zmienia to jednak faktu, że podpisując umowę klient wyraził zgodę na wszystkie zapisy w niej zawarte, w świetle prawa więc w pełni podlega odpowiedzialności, która z treści tej umowy wynika. Zakwestionowanie jej prawomocności na podstawie niezgodności jej warunków z wiedzą, jaką o nich posiadał klient, polegając na zapewnieniach pośrednika będzie na pewno trudne do uzyskania. Szansą mogą być pozwy zbiorowe, które wskazywałyby, że praktyki te nie są przypadkiem jednostkowym, a świadomym wykorzystaniem nieświadomości klienta.

Niestety ta bezkrytyczna wiara na słowo pośrednikowi wynika często z lenistwa. Nie chce się nam czytać umów, przyjmujemy za prawdę, to o czym jesteśmy zapewniani zakładając, że umowa to wiernie odzwierciedla. I w ten sposób lądujesz z zadłużeniem rzędu 100 tys. złotych, z czego 20-30% wartości Twojego kredytu odkłada się na kontach nieuczciwych firm pośredniczących. Kiedy zorientujesz się ile lat masz spłacać zadłużenie i jaką bank policzył Ci ratę, wtedy na renegocjacje z pośrednikiem jest już za późno.

Czasami klient świadomie zgadza się zapłacić prowizję za pośrednictwo w udzieleniu kredytu. Mniej często natomiast zdaje sobie sprawę, że idąc bezpośrednio do banku mógłby uzyskać go na lepszych warunkach i docelowo zapłacić mniej (dużo mniej).  

W skrajnych przypadkach zdarza się, że pośrednik składa aplikację kredytową klienta do kilku banków i procesuje ja we wszystkich, które udzieliły pozytywnej decyzji. Ostatecznie więc zadłuża go w kilku bankach jednocześnie, zgarniając prowizje od każdej transakcji. Nie poprawia nastroju fakt, że banki zdają sobie sprawę z tych praktyk i nierzadko świadomie w tym procesie uczestniczą (dostając swoją część „wynagrodzenia” pod stołem za „współpracę”). Niestety nie ma woli i motywacji po stronie kredytodawców, aby nie dopuszczać do tych praktyk. Skoro wyłącznie klient ponosi stratę, a reszta łańcuszka na tym zarabia, to nikt inny poza nim nie ma interesu tego układu zmieniać.

Jak się zabezpieczyć przed nieuczciwymi pośrednikami finansowymi?

  • Nie podpisuj żadnej umowy z pośrednikiem
    Pośrednik jest wynagradzany przez banki, więc nie ma podstaw, abyś musiał zawierać z nim umowę. Świadczy Ci usługę na mocy umowy z providerem (Twoim kredytodawcą) i na jej podstawie rozliczany jest prowizyjnie za każdą sprzedaż. Jeśli zdecydujesz o podpisaniu, dokładnie zapoznaj się z jej treścią lub skonsultuj ją z prawnikiem. Będzie to zapewne mniejszy koszt niż obciążenia wynikające z jej nieświadomego zawarcia.
  • Sprawdż, czy firma z którą masz doczynienia nie znajduje się na liście ostrzegawczej Komisji Nadzoru Finansowego (KNF)
    Jeśli firma znajduje się „na czarnej liście” KNF, zrezygnuj ze współpracy. Powiadom UOKiK o jej nadużyciach, jeśli użyła ich wobec Ciebie.
  • Uważnie czytaj wszsytkie dokumenty
    Warto poświęcić czas i przeczytać wszystkie dokumenty, które podpisujesz. Nigdy nie podpisuj tego, czego nie rozumiesz.
  • Stosuj zasadę ograniczonego zaufania
    Interes pośrednika nigdy nie jest zbieżny z Twoim. Zawsze kieruj się zasadą ograniczonego zaufania. Sprawdzaj, czy działa on tak, jak uzgadnialiście, czy dokumenty, pod którymi masz się podpisać zostały uzupełnione poprawnie, czy wszystko zostało złożone w banku, czy czegoś nie brakuje. Nie wszyscy są tak gapowaci oczywiście, ale możesz być za to pewny, że zawsze działają pod maksymalizację zysku po swojej stronie, więc sprawdzaj czy nie dzieje się to Twoim kosztem.

Niestety obok wysoko wykwalifikowanych, profesjonalnych i zorientowanych na pomoc klientowi speców od doradztwa finansowego są też tacy, którzy poza własnym interesem nie widzą żadnego innego, a dzięki temu są wynagradzani jeszcze sowiciej. Jaki z tego morał? Fakt, że zgłaszasz się do kogoś, kto ma napisane na identyfikatorze „doradca finansowy” nie czyni go doradcą, często pod opakowaniem dobrze skrojonego garnituru, markowego laptopa i elokwencji kryje się zwykły sprzedawca, którego celem jest zgarnięcie najwyższej prowizji, a nie bawienie się w szukanie rozwiązań, które są dobre dla Ciebie. Bądź ostrożny – darmowe doradztwo warte jest dokładnie tyle, ile za nie zapłaciłeś.

Liczymy na to, że ten post pomoże Wam lepiej rozpoznawać ryzyka współpracy z pośrednikami i świadomie unikać pułapek, na które pośrednictwo klienta może naraża. Będzie nam miło, jeśli udostępnicie ten post bliskim, przyjaciołom, znajomym – ta wiedza może okazać się przydatna.

No Comments

Click on a tab to select how you'd like to leave your comment

Post A Comment

*